Premiera marionetkowego spektaklu pt “Piękna i bestia” odbędzie się jutro w Państwowym Teatrze Lalki Tęcza. Będzie to pierwsze takie przedstawieniem w historii słupskiego teatru.
- Do tej pory nie było okazji, żeby zrobić teatr marionetkowy – wyjaśnia Małgorzata Kamińska- Sobczyk, dyrektor teatru. – Wykorzystywaliśmy różne inne lalki, kukiełki, pacynki, “żywego” aktora na planie. Marionetek jeszcze nie było.
Na scenie ustawiona jest druga scena, o wiele mniejsza. Co chwilę zmienia się scenografia. Wjeżdżają na scenę stoły, krzesła, krzak róży, świeczniki, aby zaraz ustąpić miejsca innym atrapom. Aktorzy stoją na niewielkim parawanem, nie widać ich. Czasami tylko gdzieś mignie ręka w czarnej rękawiczce prowadząca lalkę.
- To jest właśnie magia teatru – mówi Stanisław Ochmański, reżyser spektaklu, wieloletni dyrektor łódzkiego Teatru Lalkowego “Arlekin”. – Gaśnie światło i wszystko się się zmienia. Publiczność nawet tego nie widzi.
Wszystkie marionetki i dekoracje zrobione zostały przez słupską pracownię. Wypracowane, co do szczegółu.
- Dla całego zespołu ten spektakl jest nowością – dodaje Ochmański. – I dla aktorów, którzy nie są przyzwyczajeni do pracy z marionetką i dla wykonawców lalek.
Praca z marionetką wymaga od aktorów dużej precyzji ruchów. Tylko gestami mogą wyrazić uczucia swoich bohaterów. Po godzinnym spektaklu bolą ich… plecy.
- Cały czas gramy stojąc w nienaturalnej pozycji – mówi jeden z aktorów. – Po kilkutygodniowych próbach jest już łatwiej, ale i tak po przedstawieniu czujemy wszystkie kości.
Autor artykułu: JJ