Archive for December, 2001

Wciąż bez nowej komendy

Sunday, December 23rd, 2001

Budżet Sopotu na 2002 roku został przyjęty. W przyszłorocznych wydatkach nie uwzględniono kosztów budowy nowej Komendy Policji, na której współfinansowanie nie zgodziła się Rejonowa Izba Obrachunkowa.

Planowane dochody wynieść mają około 128 milionów złotych a wydatki-około 129 milionów złotych. Miasto zaciągnie też 1,5 milionowy kredyt inwestycyjny z którego część zamierza przeznaczyć na budowę domu komunalnego przy ul. Malczewskiego 5b.
Mniejsze wydatki w stosunku do roku ubiegłego zaplanowano m.in na oświatę i edukację, co związane jest z zakończeniem budowy dwóch sal sportowych. Utrzymane mają być dodatki motywacyjne dla nauczycieli.

Autor artykułu: (vera)

Wigilia w środku miasta

Sunday, December 23rd, 2001

Aniołki dzieliły opłatek, św. Mikołaj częstował cukierkami, dzwon na gdańskim Ratuszu Głównomiejskim wygrywał pastorałki, dzieci śpiewały kolędy, a starsi panowie w takt melodii kołysali się rytmicznie, wymachując połyskującymi, zimnymi ogniami. Gdańszczanie składali sobie wczoraj na Długim Targu życzenia Bożonarodzeniowe dzieląc się opłatkiem.

Nieopodal fontanny Neptuna, dużej choinki i stojącego w jej cieniu żłóbka ustawiono wczorajszego popołudnia długi, świąteczny stół. Wokół zgromadzili się gdańszczanie – niewielu, bo ok. 50 osób.

Wszechobecne aniołki składając życzenia rozdawały opłatek.
- Aniołki biorą się z nieba, gdzie mieszkają razem z Panem Bogiem – rezolutnie odpowiadała 10-letnia Oliwia Szepietowska, uczennica Szkoły Podstawowej nr 92 w Gdańsku, ubrana w czerwoną tunikę, ze skrzydłami na plecach, przedstawiająca się jako aniołek. – Ja też staram się być aniołkiem, w domu robić dobre uczynki.

Przechodnie dzieli się wzajemnie opłatkiem składając sobie życzenia.
- Wszystkie życzenia mogą się spełnić i te o dobroć, o miłość, życzliwość, mądrość, gospodarność – zapewniał abp Tadeusz Gocłowski, metropolita gdański – żebyśmy byli dobrymi ludźmi nie tylko od święta, ale i na co dzień.

Autor artykułu: (kż)

Maratończycy w MKS

Friday, December 21st, 2001

WŁADYSŁAWOWO. Przy Miejskim Klubie Sportowym powstała sekcja maratończyków. Początkowo było ich 7, teraz przybyło dwóch. Przedstawiamy w tym tygodniu 6 z nich.

Roman Elwart

Pierwszy maraton przebiegł w maju 2000 r. w Warszawie, uzyskując wynik 3 godz. 36 min. W swojej karierze przebiegł 6 maratonów i 2 półmaratony. Rekord życiowy uzyskał we wrześniu w Warszawie – 2 godz. 55 min.

Kazimierz Mielewczyk

Biega od 1985 r., czyli już 16 sezonów. Wcześniej był zawodnikiem GAM Gdynia, Bałtyku Gdynia, a ostatnio LKS Ziemi Puckiej. Ukończył 44 maratony i setki biegów ulicznych, m.in. w Niemczech, Holandii, Czechach, Słowacji i Polsce. Najlepszy uzyskany wynik – 2:49,47. Dwukrotnie był najlepszym maratończykiem ziemi puckiej (1993 i 1995 r.). W 2000 r. wygrał Grand Prix Ziemi Puckiej, a w tym roku był drugi. Najlepiej wspomina swój start w Rotterdamie, gdzie był najlepszy ze startujących Polaków.

Marek Nikrant

W swojej karierze przebiegł już 35 maratonów. Rekord życiowy uzyskał w Warszawie – 2:38,11. Najlepszy tegoroczny wynik uzyskał w Mantz (Niemcy) – 2:47,20.

Lesław Okroj

Bieganie rozpoczął w szkole podstawowej. Od 1991 r. reprezentował barwy LKS ZP. W swojej karierze startował w 13 maratonach, 2 półmaratonach i wiele razy na średnim dystansie. W 2000 r. zdobył złoty medal w swojej kategorii w maratonie podczas mistrzostw Polski Wojska Polskiego w Warszawie. Jego najlepszy czas w maratonie – 2:51,01. Startuje także w biegach na orientację.

Franciszek Sojka

Najbardziej utytułowany maratończyk we władysławowskim MKS. Przygodę z maratonem rozpoczął w 1979 r. Przebiegł już 52 maratony i 13 supermaratonów. Jest jednym z 18 biegaczy w Polsce, którzy ukończyli wszystkie 23 maratony warszawskie. Rekord życiowy – 3:00,41. Największe osiągnięcia – 4 miejsce w swojej kategorii na mistrzostwach świata w Holandii w 2000 r.; wicemistrzostwo Europy na 100 km w 1993 r. w Holandii z czasem 8:18,39 (rekord życiowy); mistrzostwo Polski weteranów na 20 km w Murowanej Goślinie; kilkukrotnie mistrzostwo i wicemistrzostwo Wojska Polskiego na różnych dystansach.

Wojciech Soliński

Aktualnie najmłodszy reprezentant ziemi puckiej w maratonie. Biega od czerwca 1999 r. W tym czasie zaliczył 8 maratonów, 2 półmaratony i wiele biegów ulicznych. Najlepszy wynik uzyskał w kwietniu 2000 r. w Dębnie – 3:17,37. W ostatnim, powiatowym grand prix w biegach uzyskał 3 miejsce w swojej kategorii.

Autor artykułu: (jan)

Dar Serca

Friday, December 21st, 2001

WŁADYSŁAWOWO. W Szkole Podstawowej nr 2 odbyła się zabawa dla dzieci niepełnosprawnych Dar Serca. Na imprezie bawiło się ok. 80 dzieci z powiatu puckiego.

Zabawę prowadzili Marek Krawczyk i Janusz Dubieniecki, uczący w szkole rytmiki. Później dla bawiących się w sali gimnastycznej na elektrycznych organach grał Aleksander Wróbel, uczeń klasy IV d.

- Zabawę uświetnił także zespół Kaszubianki – mówi Izabela Rosicka, współorganizatorka imprezy. – A z inscenizacją Zajączek wystąpiły dzieci z klasy III a.

Podczas imprezy odbyły się konkursy, m.in. recytacji i śpiewu. Prowadziły je Małgorzata Kiedrowska i Ania Rosicka. Dzieci bawiły się pod opieką pielęgniarki szkolnej Hanny Madaj.

Organizatorami było szkolne koło PCK z opiekunem Izabelą Rosicką oraz Hubert Bladowski, prezes władysławowskiego klubu Honorowych Dawców Krwi.

- Jesteśmy wdzięczni dyrektorce Marii Ryś za udostępnienie pomieszczeń – mówi Izabela Rosicka, – a także nauczycielkom za pomoc i opiekę podczas zabawy.

Za przyczyną sponsorów stoły były pełne soków, owoców i słodkości. Na koniec każde dziecko otrzymało drobny upominek.

Autor artykułu: (jan)

Ziemia leży, firma czeka

Friday, December 21st, 2001

PUCK. Od kilku lat resztki działki, na której znajdował się dawny supersam, leżą odłogiem, choć nie brakowało chcących zagospodarować ten teren. Przez lata Społem zajęło tylko część swojej działki – tak właśnie powstała ?Jedynka?, największy sklep należący do tej firmy.

To szczególnie atrakcyjne miejsce – naokoło znajdują się duże blokowiska, szkoły, bank, od niedawna również ośrodek zdrowia. Tędy prowadzą trasy mieszkańców idących na rynek lub targowe serce miasta – popularny manhatan.

Plac, na który chęć ma wiele firm, od czasu pożaru w 1991 roku leży odłogiem, mimo że oferentów nie brakuje. Swoją siedzibę chciał tutaj przenieść np. jeden z banków. Na brak zainteresowania atrakcyjnym terenem Społem nie może narzekać.

- Kilku chętnych chciało od nas nawet kupić działkę – nie kryje Urszula Bugajska, prezes puckiego Społem.

Według projektów samorządowców, pomiędzy Przebendowskiego a Majkowskiego powstać miał ?manhatan bis?. Jednak ta wizja nie zgadza się z planami prezes Bugajskiej.

- Dziś już nie ma co roztrząsać tego pomysłu, bo jest hala targowa, a przy niej duży plac, który rozwiązał problemy – tłumaczy prezes Społem.

Co stanie się z miejscem, na którym do dziś można zobaczyć kafelki dawnej sklepowej podłogi i metalowe elementy rusztowania? Plac zostanie niebawem zagospodarowany.

- Myślę, że w ciągu roku, dwóch lat powinniśmy zakończyć tę sprawę – twierdzi Urszula Bugajska.

Co powstanie na placu? Tego przedstawiciele Społem nie chcą zdradzić. Choć, jak się dowiedzieliśmy, jest już kilka gotowych koncepcji.

- Może wejdziemy w spółkę z potencjalnym oferentem, a może po prostu rozparcelujemy grunt – mówią pracownicy Społem.

Raczej nie powstanie tam kolejny sklep spożywczy – ten byłby konkurencyjny dla znajdującej się w sąsiedztwie placówki Społem.

Autor artykułu: (pen)

Za przysłowiową złotówkę

Thursday, December 20th, 2001

Właściciele Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Novamed z Nowego Stawu chcą wykupić na własność pomieszczenia, które zajmują.

Budynek jest w bardzo złym stanie technicznym, lekarze prowadzący placówkę obiecują, że zajmą się jego remontem.

- Miasto, które jest właścicielem przychodni, nie ma pieniędzy na naprawy, tymczasem budynek wkrótce się rozsypie. Jestem w stanie zainwestować w tę nieruchomość jednak chciałbym, żeby była ona moją własnością – mówi Dariusz Dąbrowski, jeden z lekarzy. – Miasto pozbędzie się problemu i jednocześnie zapewni opiekę zdrowotną mieszkańcom.

D. Dąbrowski zaznacza jednak, iż zainteresowani chcą wykupić lokale za przysłowiową złotówkę i tylko tę część, którą zajmują na parterze oraz kilka pomieszczeń na pierwszym piętrze.
- Mimo iż budynek jest stary, wartość rynkowa może być znaczna. Nie stać nas na duże inwestycje, dlatego chciałbym, by władze przychylnie rozpatrzyły naszą propozycję – mówi lekarz.

Waldemar Konopka, burmistrz miasta i gminy Nowy Staw przyznaje, iż propozycja jest interesująca.
- Nie mogę jednak pochopnie podjąć decyzji. Zleciłem Referatowi Gospodarki Komunalnej wykonanie ekspertyzy i wyceny. Musimy zorientować się, ile budynek jest wart. Gdy otrzymam te dokumenty będziemy dyskutować, co zrobić z przychodnią – mówi W. Konopka.

Autor artykułu: (Niki)

Będzie im cieplej

Thursday, December 20th, 2001

Od pół roku Krystian Lizik wraz z żoną prowadzą Rodzinny Dom Dziecka. Obecnie przebywa w nim sześcioro dzieci.

Jest to jedyna tego typu placówka w Malborku.
Rodzina wprowadziła się do mieszkania, mimo że wymagało ono remontu.
K. Lizik przyznaje, że było to dodatkowe obciążenie domowego budżetu.

- Przede wszystkim należało pomalować i urządzić pokoje dzieci oraz jeszcze przed zimą wymienić okna. Mieliśmy dużo pracy, jednak dzięki wsparciu ze strony Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie oraz innych życzliwych ludzi udało nam się już sporo zrobić – wyjaśnia K. Lizik.

Kilka dni temu w mieszkaniu wymieniono okna, zamontowano również nowe drzwi wejściowe.
- Było to trochę uciążliwe, ponieważ jedno z dzieci było chore, a ekipa remontowa wprowadziła małe zamieszanie. Jednak dzięki wymianie okien w pokojach jest cieplej – mówi K. Lizik.

Młodzi rodzice przyznają, że czasami spotykają się z niezrozumieniem ze strony innych osób.
- Jesteśmy posądzani, że podjęliśmy się tego zajęcia dla pieniędzy. Sądzę, że taka opinia wynika z nieświadomości tych osób. Wątpię, czy ktoś z nich chciałby opiekować się dziećmi za kwotę, która wystarcza jedynie na zakup podstawowych produktów. Pozostałe rzeczy musimy zdobywać od sponsorów – dodaje K. Lizik.

Tadeusz Biliński, dyrektor PCPR wyjaśnia, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na potrzeby placówki przekazano blisko 19 tys. zł.
- Środki te zostały przeznaczone na zakup materiałów budowlanych oraz pokrycie kosztów prac remontowych. Teraz rodzina otrzymała zmywarkę do naczyń, zamrażarkę oraz kolorowy telewizor – mówi Tadeusz Biliński.

Autor artykułu: (jotka)

Życzmy sobie spokoju

Thursday, December 20th, 2001

Działaczy i przedstawicieli oświaty, kultury, sportu i turystyki z powiatu słupskiego zgromadziło wczorajsze spotkanie opłatkowe w Starostwie Powiatowym.

- Mijający rok był trudny dla powiatu słupskiego. Zapewne podobny był również dla Państwa – mówił do zgromadzonych gości Stanisław Kądziela, starosta słupski. – Dzisiaj mam okazję podziękować za państwa pracę, mimo wszelkich problemów. To właśnie dzięki wam głośno było w województwie i kraju o Słupsku.

Tegoroczną oprawę artystyczną spotkania przygotowali uczniowie Zespołu Szkół Rolniczych. Były tradycyjne jasełka, ale także kolędy w nowoczesnej formie i piękne pastorałki. Ostatnia z piosenek w szczególny sposób związała uczestników spotkania, którzy podając sobie ręce utworzyli łańcuch pokoju. Były również życzenia. Spokoju, dostatnich świąt, szampańskich dni i powodzenia w przyszłym roku.

Podziękowania za pracę i serdeczne życzenia złożył gościom także Tomasz Wszółkowski, przewodniczący Rady Powiatu Słupskiego. Spokoju i optymizmu. Był również czas na indywidualne życzenia, które składano sobie w trakcie dzielenia się opłatkiem. Na pięknie zastawionym stole królowały ryby, w przeróżnej postaci.

Autor artykułu: ALA

Kłopoty z uzyskaniem świadectwa pracy

Wednesday, December 19th, 2001

Katarzyna W. z Kwidzyna przez rok pracowała w gdańskim wydawnictwie zielarskim. Podpisała umowę o pracę na czas nieokreślony. Gdy wróciła z urlopu macierzyńskiego, okazało się, że firma już nie istnieje. Właściciel nie chciał wystawić świadectwa pracy. Kobieta zgłosiła sprawę do sądu.

Firma prowadziła sklep, sprzedawała zioła oraz wydawała gazetkę zdrowotną.
- Gdy wróciłam do pracy po urlopie, na drzwiach firmy zobaczyłam kłódkę. Pracodawca przestał odbierać telefony i sprzedał mieszkanie – mówi była pracownica firmy. – Nie można go zlokalizować. Nie mogę uzyskać świadectwa pracy, więc nie przysługuje mi zasiłek dla bezrobotnych.

Zaczęły się kłopoty kobiety, gdyż dotychczasowy adres pracodawcy jest nieaktualny.
- Jeżeli dane personalne i adresowe pozwanego pracodawcy, wskazane w pozwie przez pracownika, są nieaktualne, wówczas doręczenie pism procesowych i zawiadomień do pracodawcy jest niemożliwe – mówi Marek Szymanek, przewodniczący Wydziału Pracy i wiceprezes Sądu Rejonowego w Kwidzynie. – Sąd pracy w takim wypadku może zawiesić postępowanie w sprawie. Nie ma jednak sytuacji bez wyjścia. Jeżeli miejsce zamieszkania pracodawcy jest nieznane, pracownik powinien złożyć do sądu informację z Biura Ewidencji Ludności lub z Centralnego Biura Adresowego. Następnie może złożyć wniosek o ustanowienie kuratora dla osoby, której miejsce pobytu jest nieznane.

Kurator ten będzie rozpatrywał interesy pracodawcy w procesie sądowym. W ten sposób usunięta zostanie przeszkoda do wydania orzeczenia, chociażby co do ustalenia np., że pozwanego pracodawcę i pracownika łączył stosunek pracy.
- W Kwidzynie do Sądu Pracy wpływa bardzo dużo spraw – mówi M. Szymanek. – W roku ubiegłym wpłynęło ok. 400, natomiast w tym mamy ich już 1740.

Pocieszające jest jednak to, że w kwidzyńskim sądzie ok. 70 procent spraw rozwiązywanych jest polubownie w drodze ugody sądowej.
- Ten sposób załatwiania sporów pracowniczych jest bardziej korzystny. Pozwala szybciej rozwiązać konflikt w zakładzie pracy, a jednocześnie obniża koszty postępowania sądowego – twierdzi M. Szymanek.

Autor artykułu: Małgorzata Enerlich-Kamińska

Kwidzyńska telewizja otrzymała koncesję

Wednesday, December 19th, 2001

Studio Telewizyjne Kamena w Kwidzynie otrzymało koncesję na nadawanie programu lokalnego. W czasie oczekiwania na koncesję kablówka nadawała program, mimo że było to niezgodne z prawem.

- Przyznaliśmy koncesję przede wszystkim ze względów społecznych. Nie oznacza to, że wcześniej telewizja działała zgodnie z prawem. Bezprawna emisja miała miejsce do czasu, kiedy do studia dotarł dokument koncesyjny i zostały wniesione odpowiednie opłaty – mówi Joanna Stępień, rzecznik prasowy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Jej zdaniem, główną winę za dotychczasową, niezgodną z prawem działalność kwidzyńskiego studia ponosi Urząd Regulacji Telekomunikacji.

Przypomnijmy, KRRiT zakazała 18 września rozprowadzania programu lokalnego produkowanego przez Studio Telewizyjne Kamena. W sprawie bezprawnej emisji postępowanie wyjaśniające prowadzi Wydział Przestępstw Gospodarczych Komendy Powiatowej Policji w Kwidzynie.
W dalszym ciągu w sprawie Telewizji Kablowej Kwidzyn, poprzedniczki Kameny, toczy się inny proces w prokuraturze.

- Postępowanie dotyczy nielegalności działania Telewizji Kablowej Kwidzyn, a doniesienie złożyła osoba fizyczna. Ta sprawa została jednak umorzona – mówi Mirosław Andryskowski, prokurator rejonowy. – W trakcie tego postępowania zostało złożone kolejne doniesienie dotyczące działania właścicieli spółki na jej szkodę. To drugie postępowanie jest nadal w toku.

Autor artykułu: (chan)