Archive for January, 2002

Solniczki Joanny Chyły w księdze rekordów Guinnessa

Thursday, January 31st, 2002

Niecodzienna kolekcja Joanny Chyły trafiła do księgi rekordów Guinnessa. Sopocianka zgromadziła 1072 solniczki i pieprzniczki, czyli 536 przyprawowych kompletów.

Pierwszy sparowany egzemplarz, przedstawiający postacie Adama i Ewy, pani Joanna kupiła ponad dwadzieścia lat temu… w kiosku ,Ruchu”. Słona kolekcja urosła do imponujących rozmiarów dopiero przed paroma laty. Teraz sopocianka dba, by jej maleńkie cudeńka poustawiane były tematycznie. Na półkach królują więc motywy warzywne – na przykład trzy kulki groszku na liściu, owocowe m.in. truskawki z łupinkami czy architektoniczne: domki, chatki i latarnie. Niektóre urzekają świątecznym klimatem, jak babcia czy Mikołaj z porcelany, w bujanych fotelach. Maleńkie figurki cieszą nie tylko oko. Ich pomysłowość potrafi rozbawić do łez. Przykładem może być figurka baby, z której sól wydobywa się dopiero wówczas, gdy zatkamy jej usta, lub seria z gatunku erotycznych przedstawiająca dwa plemniki, przyciągające się jak magnez.
- Wiele solniczek przywiozły mi dzieci z zagranicznych wojaży – opowiada pani Asia. – Mewa, przypominająca herb Sopotu, jest z Wysp Kanaryjskich. Solniczka z minutnikiem, na którym podany jest czas gotowania różnego typu makaronów, pochodzi oczywiście z Włoch.

Autor artykułu: Małgorzata Szymańska

Sophia Loren w reklamie makaronu

Thursday, January 31st, 2002

Z kilkugodzinnym opóźnieniem rozpoczęło się nagranie reklamy makaronów Malma, w której występuje włoska gwiazda Sophia Loren. Aktorka wczoraj dopiero po godzinie 10 pojawiła się w malborskim hotelu Zamek.

Do godz. 14.30 ekipa filmowców cierpliwie czekała na gwiazdę na planie filmowym w Muzeum Zamkowym. W tym czasie jej adwokaci toczyli zacięte dyskusje z reżyserem reklamówki i Michelem Marbotem, prezesem Danuty SA. Panowie nie mogli dojść do porozumienia w kwestii koloru zastawy, z której gwiazda ma jeść makaron.
Grzegorz Labiś, reżyser reklamy, zapowiedział ekipie, że praca na planie trwać będzie ponad 10 godzin. S. Loren przystąpiła do zdjęć w doskonałym humorze. Zanim rozpoczęło się nagranie, żartowała z filmowcami. Pytała o najtrudniejszy polski kalambur językowy. W odpowiedzi padło zgodne: ,chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie”. S. Loren nawet nie próbowała powtarzać, ale zrewanżowała się zwrotem z dialektu neapolitańskiego, z którym mimo szczerych chęci nikt nie potrafił sobie poradzić.
Podczas wczorajszych zdjęć nagrane zostały trzy wersje reklamówki. Gwiazda występowała w nich w różnych kreacjach. Największe trudności sprawiło jej poprawne wypowiedzenie kwestii ,sześć świeżych jaj”.
- Wasz język jest znacznie trudniejszy od włoskiego – mówi S. Loren. – Polskie ,sz, rz, dzi” to prawdziwa męczarnia językowa.
Swobodną atmosferę na planie filmowym wprowadzały również potknięcia reżysera reklamówki. Zapowiadał aktorce, że będzie zwracać się do niej po włosku. Tymczasem po rozpoczęciu pracy kamery krzyczał po polsku ,akcja”, zamiast w rodzimym języku aktorki ,actione”. S. Loren zamierała wówczas przy stole z makaronem nawiniętym na widelec.

Więcej o pobycie Sophi Loren w Malborku czytaj w jutrzejszym magazynie “Wieczoru Wybrzeża”

Autor artykułu: (jeż, vera)

Młodzież szlifuje formę na zgrupowaniach

Thursday, January 31st, 2002

Szczypiorniści MMTS oraz szczypiornistki i tenisiści stołowi MTS Kwidzyn przygotowują się do dalszej fazy rozgrywek młodzieżowych. Korzystając z przerwy w szkołach, szlifują formę na obozach sportowych.

Prowadzeni przez trenera Romana Makula szczypiorniści-juniorzy starsi MMTS, przygotowujący się do ćwierćfinałów mistrzostw kraju, trenują w Gniewie.
- Zaoferowano nam bardzo dobre warunki do treningu. Ćwiczymy kilka razy dziennie w hali dopiero co oddanej do użytku. Kondycję szlifujemy, m.in. biegając po nadwiślańskich wzgórzach – mówi R. Makul. – Mamy w planach rozegranie kilku spotkań sparringowych.
Szkoleniowiec ma nadzieję, że jego zawodnicy wyleczą kontuzje po trudnym sezonie ligowym, w którym część z nich grała w drużynie juniorów i seniorów.
- Siły będą zapewne potrzebne, gdyż, mam nadzieję, przed nami jeszcze sporo spotkań i walka o medale mistrzostw kraju – mówi R. Makul.

Myślące o finałach mistrzostw Polski juniorki młodsze, prowadzone przez Edytę Majdzińską, oraz młodziczki Bożeny Biernat przed kolejnymi meczami pojechały szukać formy do Jeleniej Góry. Natomiast tenisiści i tenisistki stołowe MTS Kwidzyn do dalszej części sezonu przygotowują się nad morzem podczas obozu zorganizowanego w Ustce.

Autor artykułu: (chan)

Liga wojewódzka juniorek. Wygrała tczewska “Piątka”

Thursday, January 31st, 2002

Z tarczą wróciły z Miastka po rozegraniu kolejnego meczu ligowego juniorki tczewskiej Piątki. Podopieczne trenera Tomasza Mazura pokonały tamtejszy Start 99:65 (21:14, 23:17, 25:16, 30:18).

Przyjezdne zaczęły od prowadzenia, które powoli lecz sukcesywnie powiększały. Gdyby w końcówce wykorzystały choć jeden z kilku rzutów wolnych, cieszyły by się z “setki”. W tczewskim zespole udanie zadebiutowała pozyskana z Conrada Gdańsk, Magdalena Szwertfeger (jeszcze kadetka), która zdobyła 20 “oczek”. Dla Piątki “punktowały” też pozostałe, które wyszły na parkiet: Michalina Łaskarzewska 6, Karolina Kiełdanowicz 8, Marcelina Dudek 22, Katarzyna Stasiak 14, Małgorzata Saidowska 13 oraz Emilia Tutkowska 7, Agnieszka Arendt 7 i Joanna Jasińska 2.

Autor artykułu: Zbigniew Brucki

Kajdankowcy nie rozumieją oskarżeń

Thursday, January 31st, 2002

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczył się wczoraj, rozpoczęty w ostatnich dniach ubiegłego roku, proces tzw. gangu kajdankowego. Dziewiętnastu oskarżonym prokurator zarzuca dokonanie w całej Polsce ponad 100 brutalnych napadów.

Jak powiedział sędzia Zbigniew Zaleski poinformował, że z praw obrońcy posiłkowego w procesie zrezygnował Roman G. oraz że będącego na zwolnieniu oskarżyciela Konrada Kornatowskiego zastąpi prokurator Małkowski. Sąd przystał na wniosek jednego z oskarżonych o umożliwienie mu – ze względu na stan zdrowia – uczestniczenia w rozprawach na wózku inwalidzkim.
- Nie rozumiem aktu oskarżenia. Ten proces odbywa się na siłę – mówił donośnym głosem Jarosław K., jeden z oskarżonych, gdy rozpoczęto odczytywać akt oskarżenia
Z miejsc wstali inni oskarżeni krzycząc, że nie chcą uczestniczyć w procesie. Sędzia poprosił o ich wyprowadzenie. Prokurator kontynuował odczytywanie aktu oskarżenia w obecności siedmiu kajdankowców.

Autor artykułu: (ANGO)

Tczew. Z trójką dzieci bez mieszkania potrzebują pomocnej dłoni.

Thursday, January 31st, 2002

Ma zaledwie 36 lat a swoimi życiowymi doświadczeniami mogłaby obdzielić wielu. Małgorzata Kamińska i jej trójka dzieci zajmują 17 m2. W kwietniu być może nie będą mieli już gdzie mieszkać.

Mieszkanie Małgorzaty Kamińskiej to pokój przedzielony segmentem. Dwie wersalki, mały stolik i “westfalka”, którą ogrzewa pomieszczenie. Tutaj też mieści się przedpokój. Toaleta jest na zewnątrz na korytarzu. Od dwóch lat pani Małgorzata jest wdową. Nie może liczyć na pomoc rodziny.
- Kiedyś mieszkaliśmy w Brzuścach, w gm. Subkowy – mówi. – Niestety dom, w którym mieszkaliśmy spalił się. Nie mieliśmy gdzie się podziać bo dom i ziemia, na której stał nie były nasze.

Popełniliśmy błąd

Państwo Kamińscy postanowili przenieść się do Tczewa, gdzie mąż pani Małgorzaty pracował jako stolarz. To było 12 lat temu.
- Wynajęliśmy mieszkanie przy ul. Wigury i zupełnie dobrze nam się tam żyło – mówi M. Kamińska. – Niestety dzisiaj już wiem, że popełniliśmy błąd, bo nigdzie nie mieliśmy stałego zameldowania.
Po śmierci męża Krystyna Kamińska i jej dzieci zostały praktycznie bez środków do życia.
- To mąż pracował na rodzinę – mówi. – Ja zajmowałam się domem i dziećmi. Nie mam zawodu i nigdy nie pracowałam.
Kiedy mąż pani Małgorzaty zmarł, najmłodsze trzecie dziecko miało zaledwie 4 miesiące. Kobieta pierwsze co zrobiła to poszukała wsparcia w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Tczewie.

Wsparcie z opieki >

- Wiedziałam, że nie mogę mieszkać w mieszkaniu do tej pory wynajmowanym, bo nie było nas na nie stać – mówi kobieta. – Płaciliśmy miesięcznie 650 zł. Przyznanej mi renty po mężu miałam wówczas tylko 30 zł więcej.
Pomocną dłoń okazał pani Małgorzacie tczewski MOPS. To dzięki niemu rodzina Kamińskich miała gdzie zamieszkać.
- Niestety dom ma właściciela, który ma już plany co do pokoju w którym mieszkamy obecnie, a moja umowa na wynajem kończy się w marcu – mówi Małgorzata K. – Co mam robić? Ja nawet nie wiem kto mógłby mi pomóc.

Powinna sama

- MOPS nie dysponuje lokalami mieszkalnymi – mówi Julita Jakubowska, dyrektor MOPS w Tczewie. – Ze swej strony mogę zapewnić że dzieci otrzymają w szkołach obiady. Ale poszukiwaniami mieszkania pani Kamińska powinna przede wszystkim sama się zająć.
- Po śmierci męża byłam u prezydenta Tczewa – mówi kobieta. – Powiedział, że mam złożyć wniosek na przydział lokalu. Napisałam ale dostałam odpowiedź podpisaną przez panią wiceprezydent, że nie spełniam trzeciego punktu jakiejś uchwały, bo nie jestem na terenie gminy zameldowania od co najmniej 5 lat. Miałam nadzieję, że chociażby te 17 m2 będziemy mieli na dłużej. A musimy je opuścić. Być może ktoś ulituje się nad naszą rodziną i wynajmie nam jakiś pokój za niewielkie pieniądze. Ja chętnie w zamian zaopiekuję się jakimiś starszymi ludźmi, mogę im sprzątać czy gotować. Ale potrzebujemy pomocnej dłoni.

  • Bożena Nowopolska
    naczelnik Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM w Tczewie

    - Najlepszym obecnie wyjściem z tej sytuacji będzie wynajem mieszkania czy pokoju przez panią Kamińską. Powinna jednak zadbać o czasowe zameldowanie w tym lokalu i zawarcie umowy. Wówczas będzie mogła ubiegać się o dodatek mieszkaniowy z miasta. Jeżeli chodzi o ubieganie się o przydział mieszkania z zasobów gminy, dzisiaj nie spełnia jednego z warunków, bo nie posiada zameldowania. Trwa jednak opracowanie uchwały, zgodnie z którą być może pani Kamińska będzie mogła ubiegać się o przydział lokalu. Z tym należy jednak poczekać do marca.

    Autor artykułu: Marzena Tukalska

  • Generał NATO wizytował bazę Marynarki wojennej

    Wednesday, January 30th, 2002

    Generał Ove Hoegh-Guldberg Hoff, dowódca Połączonych Sił NATO Europy Północno-Wschodniej odwiedził wczoraj bazę Marynarki Wojennej w Gdyni. Po spotkaniu w Dowództwie MW z adm. Ryszardem Łukasikiem, generał Hoff udał się do Portu Wojennego na Oksywiu.

    Tam rozmawiał z marynarzami trzech okrętów: ratowniczego, rakietowego i zmodernizowanego niszczyciela min.
    Generał Hoff zobaczył również część naukowego zaplecza MW – Centrum Techniki Morskiej, a na lotnisku w Babich Dołach – samoloty rozpoznania ekologicznego i śmigłowce ratownicze.
    - Gość zapoznał się m.in. ze stanem przygotowań do strategicznych manewrów NATO ,Strong Resolve 2002″, największych w tym roku manewrów sojuszu, w których weźmie udział 17 polskich okrętów – poinformował por. Bartosz Zajda z Biura Prasowego MW.

    Autor artykułu: (air)

    Funkcjonariusze na ławie oskarżonych. Policjanci czy złodzieje?

    Wednesday, January 30th, 2002

    Przed Sądem Rejonowym w Słupsku stanęło wczoraj dwóch byłych policjantów Tomasz J. oraz Mieczysław A. Obaj są oskarżeni o kradzież 2 tysięcy niemieckich marek należących do ofiar wypadku. Żaden z oskarżonych nie przyznaje się jednak do winy.

    Do zdarzenia doszło wieczorem w Boże Ciało 1999 roku w miejscowości Sycewice niedaleko Słupska.
    Rozpędzony Ford Transit na niebezpiecznym łuku drogi, z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na lewą stronę jezdni, wpadł do rowu i uderzył w skarpę. czterech pasażerów poniosło śmierć na miejscu. Piąty tylko cudem ocalał i z licznymi obrażeniami został odwieziony do szpitala. Części z samochodu oraz to co wieźli pasażerowie znajdowano w promieniu kilkudziesięciu metrów.

    Na miejscu wypadku natychmiast znalazła się policja oraz drużyna słupskich strażaków. Rozpoczęto przeszukiwanie terenu. W pewnej chwili jeden ze strażaków znalazł w krzakach drzwi oderwane od samochodu. Pod nimi leżała wypchana pieniędzmi saszetka.
    - Pokazałem ją jednemu z policjantów, który szedł tam ze mną w poszukiwaniu części z wypadku – mówi Piotr L. strażak, świadek w sprawie. – Pamiętam, że była czymś umazana. Wróciłem aby wziąć rękawice. Wtedy powiedziałem o znalezisku swoim kolegom. Powiedzieli abym natychmiast wracał, bo ktoś może ją zabrać. Gdy wróciłem na miejsce już jej tam nie było.

    Musiał zabrać ją ten policjant z którym tam byłem.
    Pozostali strażacy powołani na świadków w sprawie jednak nie zeznają tak samo. Ich zeznania różnią się od siebie. Wskazywani przez jednych strażaków ich koledzy nie potwierdzają swoich zeznań zasłaniając się niepamięcią. Często zeznają odmiennie. W przypadku udowodnienia winy byłym policjantom grozi kara więzienia do lat 5.

    Funkcjonariusze pod specjalnym nadzorem

    W połowie stycznia Maciej C. został skazany przez Sąd Rejonowy w Słupsku na karę 2 lat więzieniu w zawieszeniu na 5 za zabór prawie 20 tys. zł. podczas prowadzonego śledztwa.

    Czesław K. funkcjonariusz służby więziennej został zatrzymany przez policję za posiadanie narkotyków. Nieoficjalnie mówi się o tym, że strażnik sprzedawał narkotyki na terenie aresztu.

    Pod koniec maja ubiegłego roku samochód kierowany przez podkom. Donatę K. z Komendy Miejskiej w Słupsku uderzył w ustecką taksówkę. W wydychanym powietrzu pani podkomisarz miała 2,7 promilla alkoholu.

    Na początku listopada ubiegłego roku funkcjonariusz słupskiej KMP spowodował kolizję i uciekł z miejsca zdarzenia. Zatrzymał go sam poszkodowany. Według świadków sprawca wypadku był nietrzeźwy.

    W grudniu inny ważny urzędnik państwowy Prokurator Rejonowy Andrzej Kwaśniewski uderzył swoim samochodem w drzewo, następnie odbijając sięod niego uderza w przyszpitalny mur. Próbował uciec z miejsca zdarzenia, jednak świadkowie kolizji uniemożliwili mu to. Po badaniu okazuje się, że miał we krwi 1,8 promila alkoholu.

    Autor artykułu: Marcin Kamiński

    DRZEWA NA DOMACH

    Wednesday, January 30th, 2002

    Wichura, jaka przeszła nad Kociewiem w nocy z poniedziałku na wtorek wyrządziła wiele szkód. Starogardzcy strażacy zanotowali wczoraj, do godzin popołudniowych, około 50 zdarzeń spowodowanych przez uciążliwą aurę. W wielu miejscowościach nie było prądu.

    Uszkodzone przez wiatr drzewa przewracały się na domy, m.in. przy ul. Chopina i Jagiełły w Starogardzie Gd.
    - Usłyszałam rano w mieszkaniu huk uderzającego o dach drzewa i bardzo się wystraszyłam – mówi Zofia Hoffmann, mieszkanka ponad 100-letniego, drewnianego domu przy ul. Chopina. – Mamy szczęście, bo nic nie uległo zniszczeniu.
    Drzewa spowodowały też uszkodzenia samochodów, na przykład w Nowej Wsi, w gminie Starogard, gdzie fragmenty drzew spadły na dwa pojazdy. Znajdującym się w środku osobom nic się nie stało.
    - W Polskim Gronowie z jednego z budynków wiatr zerwał dach – mówi Stanisław Komorowski z Centrum Zarządzania Kryzysowego w powiecie tczewskim. – W Tczewie zaś przy ul. Ogrodowej zawalił się komin.
    Jadąc drogą krajową nr 1 nietrudno było zauważyć poprzewracane czy powykrzywiane znaki drogowe. Zerwane linie energetyczne, powyrywane płoty i drzewa, to żniwo silnego wiatru. Wczesnym rankiem mieszkańcy powiatu zbierali z dróg dachówki, które zostały zerwane z ich dachów, szukali pozostawionych na podwórkach wiader i innych przedmiotów. W powiecie tczewskim fruwały nie tylko gałęzie drzew, ale również różnego rodzaju reklamy i kosze na śmieci.

    W Starogardzie Gdańskim strażacy mieli dużo pracy m.in. w parku miejskim. Uszkodzone przez wiatr drzewo w każdej chwili mogł wpaść do płynącej tamtędy Wierzycy. Porwane przez nurt rzeki drzewo stanowiłoby duże zagrożenie dla urządzeń znajdującego się w pobliżu kanału, który reguluje stan Wierzycy. Ściągnięty na miejsce zdarzenia dźwig i sprawna akcja miejscowych strażaków, spowodowały, że uniknięto kłopotów.
    Również pracownicy tczewskiego zakładu energetycznego mieli pełne ręce pracy. – Łatwiej byłoby powiedzieć, gdzie prąd jest, niż gdzie go nie ma – mówi Wiesław Prusak, dyżurny w tczewskim zakładzie energetycznym Energa. – Przez około dwie godziny prądu nie było m.in. w tczewskim szpitalu.
    Tczewski zakład energetyczny walczył z wichurą przez całą noc. Naprawiano większość zerwanych przez spadające drzewa linii energetycznych. – Powoli zaczynamy nad wszystkim panować – zapewnia W. Pruszak.
    Wichura przyczyniła się również do tego, że autobusy ZKM linii nr 7 wczoraj rano nie dojechały do Rokitek, gm. Tczew. – Koło miejscowej ciepłowni obniżone były przewody elektryczne, które zagrażały bezpieczeństwu przejeżdżających – mówi Zenon Machnicki, instruktor w dziale ruchu tczewskiego ZKM.

    Autor artykułu: (as, M.J.)

    Myślą o niepełnosprawnych i ekologii w gminie Stężyca

    Tuesday, January 29th, 2002

    Włodarze gminy chcą w tym roku wykonać na terenie wsi Stężyca szereg usprawnień ułatwiających poruszanie się osób niepełnosprawnych w ramach tak zwanej likwidacji barier architektonicznych.

    Będą to przede wszystkim podjazdy przy chodnikach i w budynkach użyteczności publicznej. Gmina przystąpiła też do segregacji odpadów. Ogłoszone zostały już przetargi na wykonawców programu. Przedsięwzięcie to będzie w 50 proc. dofinansowane z funduszy ekologicznych. W ramach działań ekologicznych zostanie także przeprowadzona rekultywacja wysypiska śmieci w Stężycy.

    - Rekultywacja wysypiska to bardzo ważne dla gminy zadanie – powiedział Tomasz Brzoskowski, sekretarz gminy. – Jeśli prac tych nie wykonamy w tym roku gminie grożą wysokie kary pieniężne.

    Autor artykułu: (za)