Rozmawiamy z menedżerem futbolu – Czesławem Boguszewiczem
- Jak wygląda rynek transferowy na pół roku przed wejściem w życie prawa Bosmana?
- Na rynku panuje, niestety, zastój. Być może jest to spowodowane prawem Bosmana, a być może złą sytuacją finansową klubów.
- Arka odbiega więc od średniej krajowej. Sprowadziła już pięciu zawodników, a szykują się kolejne wzmocnienia.
- Cieszę się, że Arka tak prężnie działa. Należy rozdzielić jednak dwie sprawy – transfery czasowe, czyli wypożyczenia, i transfery definitywne. Mówiąc tu o zastoju na rynku mam na myśli te drugie. Wypożyczenia cały czas dochodzą do skutku. Na przykład czołowy zespół naszej ekstraklasy, Odra Wodzisław, tylko wypożycza.
- Na zastój wpływ mają na pewno też zaporowe ceny dyktowane przez działaczy.
- To prawda. W wielu przypadkach za przeciętnych graczy żąda się zbyt dużych kwot. Ale po wprowadzeniu w życie prawa Bosmana to się skończy. Dobrzy piłkarze nadal nie będą mieć problemów ze znalezieniem pracy, natomiast przeciętni po zakończeniu kontraktów sami będą prosić prezesów o przedłużenie umów, ale już na gorszych warunkach. Jeżeli chodzi o transfery definitywne, to one nadal będą dochodziły do skutku. Zawodnicy z wyższej półki mają podpisane kontrakty nawet pięcioletnie, a na gwiazdę zawsze znajdą się chętni. U nas nie ma jednak wielu takich piłkarzy.
- Dla piłkarskich menedżerów zaczyna się złoty okres.
- Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Aby zarobić duże pieniądze, trzeba sprzedać przynajmniej kilku zawodników do klubów zagranicznych ocierających się o kadrę. Będzie więcej pracy. Myślę, że w nowej rzeczywistości moja firma poradzi sobie doskonale. Znamy rynek, znamy możliwości finansowe klubów.
- Czy aktualnie pomaga pan jakiemuś piłkarzowi z Wybrzeża?
- Pomogliśmy Sebastianowi Mili podpisać kontrakt w Groclinie. Dbamy też o przyszłość Jakuba Gronowskiego z Bałtyku. Na razie Kuba nie zostanie jednak w Amice.
- A czy któryś z piłkarzy Arki szukał u pana pomocy w znalezieniu lepszego klubu?
- Szukali. Z moim szefem, Markiem Profusem, uznaliśmy jednak, że na razie nie będziemy mieszać się do spraw gdyńskiej Arki. Jest to klub bardzo mi bliski, a ja nie chcę, żeby ktoś uznał moją działalność za nieetyczną. Chcę pomóc, ale na razie nie wiem jeszcze jak.
- Jak pan ocenia piłkarzy, którzy przyszli do Arki zimą?
- Robert Wilk jest zawodnikiem doświadczonym. Znam go i myślę, że się przyda. Podobnie ma się sprawa z Grzegorzem Wódkiewiczem. Nie wiem natomiast, w jakiej ostatnio dyspozycji znajdował się Tomasz Szuflita. Czy będą to udane transfery, pokaże czas.
Autor artykułu: Paweł Bednarczyk